Popłuczyny po mordercach
Zdenerwowałem się. Po pierwszym zwiastunie "Ach śpij kochanie", w którym siedział sobie Chyra i zgrywał Pięknego Władzia, uznałem że magia kina może ponownie sprawić, że polski morderca zainteresuje mnie swoją historią. W końcu "Jestem mordercą" tak fantastycznie się udało! No właśnie – "Jestem mordercą". Duży sukces Macieja Pieprzycy olśnił uśpionych reżyserów marzących o podobnej sławie i splendorze. Recepta jest prosta: świetny aktor jako morderca, aspirujący jako początkujący policjant. Do tego dorzucamy przaśnie przedstawiony światek PRL, pijącego partnera, piękną kobietę, skorumpowanych przełożonych i skomplikowane relacje między śledczym a oskarżonym. Proste? Już "Amok" w zwiastunach pokazywał, że to film Pieprzycy będzie najlepszym źródłem odniesienia. Cóż, porażka na całej linii, ale temat seryjnych morderców nie został wyczepany, więc pazerni filmowcy odkopali kolejnego zabójcę. Władysław Mazurkiewicz, Piękny Władzio – i zagrał...